Julia i Robert

Można powiedzieć, że zakończenie sezonu ślubnego było prawdziwie mistrzowskie, tak jak nasz pan młody Robert, wybitny sportowiec i wicemistrz świata na żużlu.

Julia poznała Robert na torze żużlowym, jednak nie było to jej pierwsze spotkanie z tym sportem. Już jako mała dziewczynka chodziła z tatą na mecze, co zakiełkowało w niej miłość do tego sportu. Kto by pomyślał, że właśnie tam znajdzie swoją życiową miłość!

Ta wspaniała para na miejsce swojego ślubu wybrała niezwykły Pałac Komierowo, kameralny, urządzony ze smakiem i klasą, z wyśmienitą kuchnią i ciekawą historią. Dzięki temu oni i ich goście mogli cieszyć się pełną swobodą przez cały ślubny weekend.

Pałacowa przestrzeń pozwoliła nam nie tylko zorganizować klimatyczną ceremonię plenerową na tarasie, ale także moglibyśmy przygotować oddzielny beauty room, w którym od rana było gwarno i wesoło. Mieliśmy dwa stanowiska fryzjerskie oraz dwa z makijażem. Dziewczyny wprowadzały super atmosferę i czas przygotowań naprawdę był świetnym momentem, pełnym relaksu i dobrych relacji.

Będą przy przestrzeni postanowiłam wykorzystać również pałacowy hol, aby stworzyć w nim strefę chillout ze słodkim stołem, ścianką do zdjęć i księgą gości. Stanowiło to naturalne przedłużenie sali, a jednocześnie odmieniło przestrzeń pustego korytarza. Goście wchodząc do Pałacu od razu trafili do magicznej krainy z cudnym drzewem po środku.

Aranżacja całości była dostosowana do wizji pary młodej, ale i wnętrz pałacu, z którymi była spójna. Jasna kolorystyka- biel, ecru oraz akcenty dusty blue, a do tego motyw kokardy i perły. Niezwykle szykownie i modnie. Kokarda pojawiła się w stylizacji panny młodej, w serwetach, a perły m.in. na torcie. Zachwycały stoły gości, ścianka za parą i miejsce ceremonii. Wszystkie strefy zostały podświetlone. Cała dekoracja była subtelna, elegancka i delikatna. Taka też jest nasza para.

Niech to jednak Was nie zwiedzie! Mimo, że było delikatnie i subtelnie, to jednocześnie niezwykle energetycznie. Julia i Robert to młodość i energia. Wprowadzali świetną atmosferę i zarażali gości swoimi uśmiechami. Parkiet płonął do rana, nie było końca śmiechom, tańcom i wygłupom. Atmosferę na parkiecie podkręcił też Felipe, który nie tylko grał na saksofonie, ale także śpiewał.

Nie zabrakło personalizacji. Pojawiły się wspólne zdjęcia pary, zdjęcia z ich dzieciństwa przypisane do numerów stołów oraz kask, na którym goście mogli zostawiać podpisy. Mogliśmy wzruszyć się też personalizowaną ceremonią humanistyczną, podczas którego została przedstawiona historia poznania pary oraz ich przysięgi. Jako miły gest przygotowali też dla siebie listy, które odczytali w trakcie przygotowań.

Na gości czekało nie tylko wiele gastronomicznych atrakcji, jak pyszny słodki stół, tort, czy drink bar, ale także piękny akompaniament saksofonu i harfy, pokaz fajerwerków i dodatkowe strefy.


Czuję się zaszczycona zaufaniem, którym obdarzyła mnie para młoda i cieszę się, że mogłam być częścią tego dnia, który był magiczny. Historia Julii i Roberta to piękna i romantyczna opowieść miłosna z żużlem w tle, która zasługiwała na niesamowity finał.

Za piękne zdjęcia dziękujemy Paulinie, a film Piotrowi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *